23 czerwca 2017

3 zabawki, które zawiodły...

Znasz to uczucie, kiedy nic nie układa się tak, jak w Twoich myślach? Kiedy coś okazuje się sprzeczne z Twoimi przekonaniami? Kiedy coś Cię zawodzi? Jeśli tak, to potrafisz sobie wyobrazić moje poczucie doła, jaki mną zawładnął, kiedy zobaczyłam jak szybko te zabawki straciły swoją użyteczność...

Należę do grona psiarzy stawiających na wysoką jakość i wytrzymałość wielu psich artykułów. Zanim włożę coś ładnego do koszyka - przeszukuję internet, czytam kilkanaście, a może nawet kilkadziesiąt opinii, a dopiero później wyciągając wnioski oraz porównując wady i zalety, decyduję o kupnie danej rzeczy. Albo ten przedmiot znajdzie się w dokonywanym przeze mnie zamówieniu, albo też nie.

1

Jedną z takich rzeczy, o których wiele słyszałam i czytałam był polarowy szarpak. Nie jeden raz zastanawiałam się nad jego zamówieniem. Fajny, miękki, rozciągliwy i z frędzlami - czego chcieć więcej? Genialna zabawka, nagroda i pomoc socjalizacyjna. W końcu jednak spotkał mnie zakupowy fart i otrzymałam taki szarpak jako nagrodę za opinię. Powiem szczerze, że na pierwszy rzut oka wydawał mi się świetny, jednak po około godzinnej zabawie (sumując wszystkie treningi z nagrodą w postaci szarpanka) - szarpak puścił. Nie mam pojęcia jak to się stało, ale, jak widać na poniższym zdjęciu, jedna z jego końcowych części zaginęła w akcji. A w zasadzie to po prostu została w kluskowym pysku, a następnie wylądowała w koszu. 
I kto by pomyślał, że pies małych gabarytów o drobnych ząbkach może posiadać w sobie taką siłę? Mimo to, zostałam utwierdzona w fakcie, że szarpak polarowy nie jest zabawką odpowiednią dla Goykowych zębiszczy...
2

Kolejnym niewypałem była zabawka firmy Zee.dog. Przeglądając owocowo-warzywną ofertę, pomyślałam, że przydałoby się coś takiego do wypełnienia w naszej szafie. Producent zaznaczył, że zabawka nie powinna być pozostawiana sam na sam z psem, a jego mniejsze części mogą zostać odgryzione.
Jako ,,mniejsze części" uznałam tutaj np. ten mini ogonek w owym jabłku. Zee.dog Apple zaskoczył mnie jednak inaczej, a mianowicie, to nie gumowy ogonek został odgryziony, a sama zabawka została przez Goyę po prostu przegryziona. I to podczas pierwszego korzystania. Jednak samo przegryzienie zobaczyłam dopiero czyszcząc zabawkę i szczerze mówiąc - przeraziło mnie to. Równie dobrze kluska mogła odgryźć kawałek gumy i połknąć wraz ze smakowym wypełnieniem. Od tamtej pory Zee.dog leży w szafce i czeka na inne zastosowanie.
3

A na koniec chyba gratka dla maniaków zabawek... Słynny Kong Wybba, często polecany, uznawany jako trwały, a nawet niezniszczalny. Sama marka jest znana z wytrzymałości swoich akcesoriów. Chyba każdy zna klasykę Konga, czyli bałwanka do wypełnienia. Ten, prawdę mówiąc, jest u nas już dwa lata i nadal świetnie sprawuje swoją funkcję. Co prawda zrobił się brzydki ze względu na częste użytkowanie, aczkolwiek nadal jest cały i nienaruszony... no, może znajdzie się kilka rysek po ząbkach i pazurkach.
W przypadku Wubby mam odmienne zdanie. Jest to zabawka z frędzlami do przeciągania, która nie tonie w wodzie... a w dodatku posiada piszczałkę! Można to nawet podsumować jednym słowem - wielofunkcyjność. Producent pisze, że jest wytrzymała, a nawet przekonuje o najwyższej jakości wytrzymałości ze względu na wysokojakościowy materiał, jaki został użyty do wykonania tego cacka. I to szczerze mówiąc przekonało mnie do kupna Wubby. Plus pozytywne opinie, które przeczytałam w internetach.
Jak się w rezultacie okazało, zabawka przetrwała u nas około tygodnia. Później została dosłownie przerwana kluskowym zębem. Na początku myślałam o jej zszyciu, ale znając swojego psa nie zrobiłam tego. Nie chciałabym biegać po weterynarzach z Goyą, bo ta połknęła nitkę. Pozostawiłam więc zabawkę w tym beznadziejnym stanie i używałam tylko podczas wyjazdów, gdzie mogła się zgubić. Po kolejnych kilku zabawach - błękitna wygląda tak, jak na poniższych zdjęciach.
Żeby jednak w dzisiejszym poście nie było zbyt wiele marudzenia, wprowadzimy kilka pozytywów, które uzupełnią tą notkę tworząc swoistego rodzaju yin yang.
Plus zniszczenia polarowego szarpaka jest taki, że można go teraz po części rozplątać, związać w innym miejscu, co w rezultacie da nam szarpak z krótką rączką i długimi frędzlami!
Co do jabłka, nie widzę tu plusów... może da się go jakoś zamontować w szarpaku, ale aktualnie czeka...
Zaś pozytywną opcją Wubby jest jej podział na części. Teraz zamiast jednej zabawki - kluska ma dwie. Jedną jest podwójna, gumowa piłka z piszczałką, a drugą zaś szarpak w postaci 4 frędzli... (a tak serio, to Wubba od dawna nie jest używana ani do zabawy, ani do nagradzania - leżała w szafce i oczekiwała na tą publikację).

A Ciebie? Jaka zabawka zawiodła najbardziej? A może to nie była zabawka, ale znanej marki akcesorium spacerowe, a może coś jeszcze innego?  

12 komentarzy:

  1. Dzięki wam wiem czego nie kupywać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętaj jednak, że to jest jedynie moja opinia i zabawkami bawiła się Goya ;P Każdy pies może mieć inne podejście do zabawy i samych zabawek :)

      Usuń
  2. U nas całkiem podobnie :). Szarpaki polarowe na jeden raz, bo zaraz zostają przegryzione na pół podczas szarpania i do tego wcale nie trzeba wielkiej siły bo to taki materiał :D, jabłko zee doga w ty samym miejscu także nam pękło i to przy zwykłym aportowaniu, ale nie rozłazi się więc tragedii nie ma i dalej używam głównie na karmę. Jedynie zaskoczyła mnie wubba, nasza papikowa też jest już nadgryziona (frędzel dokładnie), ale to moja wina bo zostawiłam ją do samodzielnej zabawy, oprócz tego szarpiemy się nią i nadal wygląda całkiem nieźle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może my dostaliśmy jakąś wadliwą sztukę jeśli chodzi o Wubbę? Często słyszałam i czytałam o tej zabawce dobre opinie, a u nas nie przetrwała u nas nawet całego miesiąca :/

      Usuń
  3. U nas chyba niezbyt sprawdziła się kula smakula z trixie. Cena niezbyt wysoka, więc nie można dużo wymagać, ale nie sądziłam, że w pół godziny z kuli zrobi się pół kuli. U Mai sprawowała się świetnie, ale stanowczo to nie jest zabawka dla psów wszystko-gryzących. Wystarczy chwila nieuwagi.

    Pozdrawiamy Bel & Fleur
    flerekmorelek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co wiem, to dość dużo zabawek od Trixie szybko się niszczy, ale nie mogę tego w 100% potwierdzić, gdyż my zabawek tej firmy nie posiadamy. Aczkolwiek, właśnie zamówiłam frisbee Trixie, i będzie to już 4 dysk (każdy innej firmy) jaki posiadamy. Wcześniejsze były albo za duże, ciężkie albo "zbyt" plastikowe i Goya nie za bardzo wiedziała jak ma je łapać (nawet podnosić leżące na ziemi). Dlatego postawiłam na coś kauczukowego i zobaczę jak to frisbee sprawdzi się podczas naszej wspólnej zabawy :D

      Usuń
  4. Szarpak polarowy zrobiłam sama, według mnie świetna zabawka, zwłaszcza teraz, gdy rozciągnął się od używania i mierzy... chwila, idę sprawdzić... 95cm na luźno, niebawem będzie metr. Zajmuje naprawdę mało miejsca, a w razie czego może posłużyć jako zaimprowizowana smycz.
    Wubba zaś to ulubiona zabawka mojego psa, troszkę jakby zaczynała się pruć, ale póki co żyje.
    Największym rozczarowaniem był chyba taki okrągły, gumowy gryzak. W sklepie polecono mi go jako super wytrzymałą zabawkę, pies został z nim sam na kilka godzin. Połowy gryzaka już nie ma...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szarpaki polarowe są świetne i naprawdę wielofunkcyjne. I może wytrwałyby u nas długo, gdyby nie fakt, że Goya jest psim rozpruwaczem zabawek i istną niszczycielką. Nie sądziłam jednak, że szarpak puści w tak szybkim czasie ;P
      Co do polecanych zabawek w sklepie - myślę, że sprzedawcy często wypowiadają się na temat danych zabawek, polecają je, aby po prostu w szybkim czasie zostały sprzedanie. Pytanie jest również, czy w sklepie ten gryzak był najbardziej wytrzymałą zabawką, czy były tam również jakościowo leprze rzeczy do zabawy dla psów :P

      Usuń
  5. Nela jest strasznym niszczycielem zabawek, prawie wszystko co wpadnie w jej ząbki to ulega (po różnym czasie) miejscowemu lub ogólnemu zniszczeniu :/ więc pozostaje mi tylko zostawiać jej do domu i na podwórko te najgorsze zabawki (czyt. przedziurawione piłki do nogi które Nela wręcz kocha, jakieś sumplasty, misie itd) a te "lepsiejsze" i bardziej wartościowe zabawki to na treningi i spacery :P Oraz pilnuję jej gdy się nimi bawi i nie zostawiam do memłania. Jakoś się trzymają. Chciałam kupić Wubbę, ale szczerze - teraz już nie wiem...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas również tak jest, ale ja Goyi na dłuższy czas zostawiam jedynie pluszaki/gryzaki z biedronki, które tak naprawdę zwykle kupuję po promocyjnej cenie, jedynie za 2,50zł (przeceny zwykle z 10-15 zł). Innymi zabawkami natomiast bawimy się razem (szarpaki, piłki), albo pies dostaje je w mojej obecności (zabawki wypełniane jedzonkiem) :)

      Usuń
  6. Szarpaki polarowe zawsze wydawały mi się takie dosyć słabe, ja zrobiłam w sumie 3 w domy i do dzisiaj żyją :D. Po prostu używam tylko do szarpania i jak słyszę, że coś się rwie to kończę zabawę. Choć nie ukrywam - czasami szarpiemy się mega intensywnie, a zabawce nic się nie dzieje.
    Nie mam nic od Zee.doga, nie zamierzam mieć - mam kilka takich zabawek tego typu.
    Wubbę chciałam kupić, ale chyba na razie zrezygnuję. Beethoven woli takie bardzo miękkie zabawki, myślę, że futerko byłoby dla niego najlepsze. Wolę zainwestować w coś bardzo miękkiego.
    U nas 3 zabawki, które umarły to: mop, zabawka noname (coś w stylu takiego sznurka i na nim jest taka jakby plastikowa parówka, kukurydza, jakiś stek czy coś i jeszcze jedna rzecz, ale nie mam pojęcia co to) oraz JW Pet Hol-EE Cuz Ball. Wszystkie zabawki są pogryzione, przedziurawione, po prostu zepsute w jakiejś części, ale mimo wszystko nadal można się nimi bawić :). Tylko pod nadzorem. Co do JW Pet to Beethoven nawet nie chce się nią bawić... nie wie jak ją złapać, za co chwycić, jest dla niego trochę za twarda. Chętnie bym ją sprzedała, ale ze względu na jej stan tego nie zrobię.
    psi-temat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My z JW Pet mamy aktualnie tylko ażurkę, w wersji M, i jest ona troszkę za duża, więc prawdopodobnie pokusimy się o S. Nad piłką z nogami i wypełnieniem zastanawiałam się dosyć długo. JW Pet Hol-EE Cuz Ball nie jest bardzo drogi jeśli chodzi o zabawkę w rozmiarze S, ale również nie jestem przekonana do tego, czy Goya by się tą piłką bawiła, ze względu na.... jej nogi ;P

      Usuń