2012/05/31

#132

Co z tego, że właśnie powinnam tworzyć wiekopomne dzieło na Badanie sprawozdań finansowych (mamo, ja nie chce być biegłym rewidentem), ale sprawa jets tak pilna (znaczy mam wene w tym temacie włąśnie) że czekać nie mogła na później, bo by się mogło okazać, iż później już bym nei wiedziała co chciałam przkazać, wiec tworze. Znaczy informuje. I przekaz jest dość jasny:
Wiecie co jest najgorsze w byciu bezrobotnym? Posiadanie bezrobotnej koleżanki, która bynajmniej nie ma zamiaru tego stanu rzeczy zmienić, bo jej tak dobrze (czytaj. ma rentę z ZUS (sytuacja życiowa) i jak będzie miała za wysoki dochód to jej zabiorą). Ale to, że jej jest z tym dobrze, nie znaczy że mi również. Bo ja nie mogę sobie jako bezrobotny szukający pracy, w spokoju zrobić nic na uczelnie lub bezcelowo poprzeglądać netu bez bycia atakowana jej ciągłymi narzekaniami i problemami. No kurde, z całą sympatią jaką ją darze, to mnie już wkurwia. Nic tylko źle to, źle tamto. Bo ona by chciała faceta, mieszkać sama albo nie wiem co jeszcze. Samo się nie zrobi. Ja też bym wiele rzeczy chciała, i chociaż umiem do tego dążyć, coś w tym kierunku robić, a nie tylko narzekać. Chociaż narzekam dużo (przyznaje się bez bicia). Samo nic się nie dzieje!

BTW, długie pazury przeszkadzają w poprawnym pisaniu na klawiaturze, nie mówiąc już o pełnej klawiaturze w telefonie i to nie dotykowej!

2012/05/30

#131

Zbieram się, zbieram i się zebrać nie mogę aby coś nasmarować. W kwestii pracy jest tak pół na pół, bo na rozmowy chodzę, odzywają się lub nie. Jedną ofertę odrzuciłam - firma niby ok, ale mała. Dla mnie za mała. Poza tym, nie chce jak poprzednio brać pierwszej nadarzającej się oferty, chcę aby praca była dla mnie wyzwaniem a nie zatrzymaniem się w miejscu, jeśli chodzi o rozwój. Praca musie znaleźć mnie. Na uczelni, jak to na uczelni, 3 egzaminy w ten weekend, wszystkie zerowe na szczęście. Zobaczymy. No i Ursynalia - piątek idę na bank, a reszta się zobaczy. Ewentualnie niedziela. Faceci jak to faceci - dzwonił jeden z moich przedstawicieli, z którym niby jeszcze jak pracowałam, kontakt miałam znikomy, bo się poznaliśmy na ostatniej prostej mojej kariery, a teraz i telefon i fb, więc sympatycznie. Swoją drogą chłopak interesujący. Może na Ursynaliach się spotkamy. Tylko jak to ma miejsce w moich kontaktach damsko-męskich, nie wiem czy wolny. Inna bajka, że inny mi w głowie, o ja głupia baba. Biada mi, biada. 

2012/05/23

2012/05/14

#128

Godzina 20:30. 
Człowiek siedzi i wypełnia kolejną aplikacje - w dodatku całą po angielsku i próbuje się skupić "czego oni ode mnie chcą". 
Dzwoni telefon - numer prywatny. 
Odbieram - głos męski, taki jakby troszkę znajomy, ale mój umysł nie mógł go przyporządkować do znanej mi osoby. I w głowie myśli - czy ja jakiemuś facetowi podawałam swój numer? Na rozmowę o prace trochę późno. 
I nagle pach - Pegaz z EskaRock!
I tak oto mam podwójną wejściówkę na wszystkie 3 dni Ursynaliów! 

Jakub  - szykuj się! I nie waż mi się pracować w ów weekend! Bo ja nawet egzaminy poświęcam swoje uczelniane i ten nieszczęsny ślub zapewne też!

(Ale jestem nakręcona ^^)

2012/05/11

#127

Jako że mam taka oto skazę, iż dostrzegam różne dziwne rzeczy, szczegóły lub reguły rządzące światem, poczyniłam obserwacje odnośnie zdjęć jakie zamieszczane są na owym portalu singlowym, o którym to już wspominałam (tak, tak desperacja mnie ogarnia). Otóż zdjęcia te przedstawiaj osobników (osobniczek nie oglądam, sorry) zwykle podczas wakacji w Egipcie/Tunezji/Hiszpanii/Wyspach Kanaryjskich. Najpopularniejsze sa te z piramidami, na pustyni, w basenie lub pod palmami. I czym tu się chwalić? Ja byłam nad polskim morzem 3 lata temu i się nie chwalę, a inni owszem - czy oni nie widza dat na zdjęciach nadawanych przez aparat - rok 2009, 2008 a nawet 2007. Litości...

Napatoczył mi się tam taki jeden - ja przyciągam chyba idiotów - który to uważa, że kobiety-nie-dziewice są nieczyste tudzież nieporządne (nazywane przez niego "szmatami") i jak facet z tak "używana" kobieta jest to jest frajerem. Z choinki się urwał? Albo ja nie mam aż tak radykalnych poglądów, kto wie?

Miłego weekendu.

2012/05/10

#126

Jako nie pracująca (tak wiem, mowie o tym cały czas) mam przywilej siedzenia całe dnie przed kompem (a raczej nie mam nic innego do roboty, chyba, że akurat jestem z odkurzaczem) i czytania tego co znajomi wrzucają na FB.

Dziś polecam lekturę jednego z wpisów na blogu ERG:


Nie da się przeczytać na raz całości, bez uciążliwego bólu mięśni twarzy - mocne i warte przeczytania. Bo jak wiemy w owczym czasopiśmie nic mądrego nie piszą.

Oraz druga pozycje (krótka i mało prawdziwa - w moim odczuciu):


O ile z wyglądem się mogę zgodzić, to sytuacja materialna... no cóż, ważna sprawa. Ale zawód? Na litość boska, mieć w domu projektanta mody albo fryzjera?! Bez obrazy, ale jakbym chciała się spotykać z cipa, to bym została lesbijka (bez urazy). Och te kompleksy wielkości, każdy Pan ma to co natura mu dała i z centymetrem chyba żadna nie chodzi po ulicy? I że niby nie jeździ rowerem?! No to nie do pomyślenia, nie ma roweru, nie ma seksu. Sorry.

***

Znalazłam dla siebie pracę:


***