Cały tydzień minął nam nadzwyczaj spokojnie, nie wliczając w to głośnego szczekania, warczenia, biegania i spacerowania. Dzisiejszy post poświęcę głównie naszym spacerom. Jak już gdzieś wychodzimy to daleko, przeważnie na otwartą przestrzeń, tj. pola i łąki. Jak wychodzę z Sashą - nie mogę jej spuścić ze smyczy ponieważ da w długą. Natomiast Goya nie spuszcza człowieka z oczu. Co prawda - również czuje zew natury i swobodę w łapach. Pobiegnie przed siebie ale po chwili stanie, odwróci się i spojrzy czy jestem w zasięgu wzroku. Natomiast kiedy coś wyniucha i stanie, a ja się oddalę - od razu przybiega. Jestem z tego naprawdę zadowolona, ponieważ nie muszę się bać, że po odpięciu smyczy będę musiała biec za psem w nieznane. Przeciwnie, to pies biegnie za mną :)
Przywołanie sprawdza się idealnie! Jedna komenda ,,do mnie'' i mała kluseczka już jest przy moich nogach. Jestem z niej naprawdę dumna pod tym względem!
A na koniec taka mała fotorelacja z ze spaceru :)
Oczywiście szarpanie się zabawką z ciocią Wiktorią jest jedną z najlepszych zabaw na świecie!
I najładniejsze według mnie zdjęcie Goyi z ostatnich czasów!
Jak ja Astrę zabieram na jakieś pola, czy w inne miejsce niż las to jest to najszczęśliwszy pies na świecie ;D
OdpowiedzUsuńZ przywoływaniem mam podobnie, jak pobiegnie za daleko to staje i patrzy, czy idzie ktoś za nią. Zdarza jej się pobiec za czymś, albo za jakimiś leśnymi zapachami, ale częściej jest grzeczna i reaguje na przywoływanie, i się pilnuje.
Goya jest śliczna! Zdjęcia cudowne.
Pozdrawiam
with-astra.blogspot.com
Goji stanęły uszy? Świetnie w nich wygląda :D.
OdpowiedzUsuńZ tymi uszami to nigdy nic nie wiadomo - raz klapią, raz stoją :)
UsuńGoja jest przecudna! Fajnie, że z odwołaniem u Was jest dobrze :D
OdpowiedzUsuńZdjęcia - jak zawsze śliczne ;)
Zazdroszczę! Co prawda Tosia też przybiega, gdy widzi, że sobie idę, ale gdy chcę, żeby do mnie podeszła, muszę ją wołać kilka razy :/
OdpowiedzUsuńFakt, zdjęcie śliczne. Co to za ból, ubierasz czyste spodnie, żeby po 5 min znowu wyglądały gorzej niż źle :D Pozdrawiamy pusia-i-ja.blogspot.com
OdpowiedzUsuńA to nie moje spodnie :) To kuzynki :P
UsuńMy z Bibi chodzimy do parku, albo na polne i zazwyczaj ją spuszczam i bawię się z nią XD
OdpowiedzUsuńzapraszam bibiblogdog.blogspot.com
Dopiero dziś znalazłam Twój blog.
OdpowiedzUsuńGratuluję ślicznego odwoływania. Mój na ogół przychodzi... Chyba, że jest bardzo zajęty zabawą. Albo oszczekiwaniem kogoś. Tak w sumie, to kiepsko z tym u nas jest.
Ślady łapek na spodniach, skąd ja to znam... xD Fajnie, że możesz tak zaufać Goi :D
OdpowiedzUsuńŚwietnie, że macie tak dobrze wypracowane przywołanie :).
OdpowiedzUsuńŚliczne zdjęcia!