04 czerwca 2015

Uroki mojego psa

Mój psiak z daleka przypomina małą, pocieszną kluskę, która kocha wszystko i wszystkich. Jednak pomimo zalet - sprawia również problemy, jak każdy pies. Goyka strasznie przywiązała się do mojej mamy, wszędzie za nią podąża, niczym za przywódcą. Mała kluska zaczęła świrować na jej punkcie w wieku 5/6 miesięcy. Wtedy trudno było ją w jakikolwiek sposób okiełznać. Non stop za nią szczekała, zarywała nam wiele nocy. Żadne uspokajanie, czy zachęcanie do zabawy nie działało. Czasami nawet musiałyśmy spać we 3, bo inaczej pies pobudziłby całe sąsiedztwo, czego jako rodzina chcieliśmy uniknąć. Kiedy Goya na noc była ze mną w pokoju, a mama u siebie - ta drapała drzwi, żeby tylko ją wypuścić. W rezultacie owego drapania uzyskaliśmy nic innego, jak zniszczone meble. 



Powyżej zdjęcia drzwi do mojego pokoju. Jak widać są one najbardziej zniszczone. Jestem osobą lubiącą czystość. Nie do przesady, ale porządek jako taki lubię, a widok takich drzwi, szczególnie, iż pokój w tamtym roku przeszedł całościowy remont - przeraża mnie! Nowych drzwi nie wstawię, bo to nie mały wydatek, więc w planach mam oklejenie ich czarnym materiałem (aksamitem). Oczywiście oprócz obdrapanych drzwi mam również łapki na ścianie obok, które zamaluję.


Kolejne drzwi prowadzą z przedpokoju do kuchni. Te również zostały nieco zmodyfikowane przez Gojaczka. Jednak na brązowych drzwiach zadrapanie nie rzuca się aż tak bardzo w oczy w przeciwieństwie do białych. Ryska ma ok. 8cm i jest dosłownie na styku skrzydła drzwiowego z uszczelką.


Kolejne drzwi prowadzą do pokoju mojej mamy. Rysa również na styku skrzydła drzwiowego z uszczelką. Tutaj jednak bardziej widoczne iż zadrapanie jest szersze jak na poprzednim zdjęciu.


Sunia upodobała sobie również jedno z krzeseł, które pogryzła będąc jeszcze małym, 4 miesięcznym szczylkiem.


Kolejną rzeczą jaką mój pies sobie upodobał nie tyle w drapaniu co w gryzieniu są wszelkie koszyki, czy to wiklinowe, czy plastikowe. Nie ma znaczenia z jakiego materiału kosz/skrzynka jest wykonana - spróbuje pogryźć każdą. Jedyne tworzywa jakich nie próbowałaby zjeść to szkło i metal. Poza tym, wszelkie plastiki typu: doniczki, pudełka, koszyki, skrzynki. butelki itd ulegają zniszczeniu.


Następną ulubioną zabawką mojego psa są wszystkie chodniczki! Dosłownie wszystkie! Pamiętam jak jeszcze pół roku temu miałam w mieszkaniu ok 5 chodniczków (nie wliczając łazienki i pokoju mamy), które w szybkim czasie zostały pogryzione i rozszarpane przez mojego psa. I pomimo wszelkiego zastępowania jej owych dekoracji zabawkami, smakami, a szczególnie KONGiem to mała tak czy inaczej, dalej gryzła mini dywaniki. Aktualnie przetrwał tylko chodniczek na zdjęciu, który został wyniesiony na dwór, więc Goy na się gdzie wylegiwać :)


Podsumowując: okres kiedy mój psiak miał 4-7 miesięcy był najbardziej problematycznym czasem w jej wychowaniu. Goyka olewała każdego i robiła co chciała. Oczywiście po wielu trudach i zmaganiach opanowaliśmy to i owo, jednak z wieloma trudnościami nadal walczymy. Z każdym dniem widać jakieś postępy, fakt - minimalne. Ale każdy postęp jest dobry, nie ważne czy mały, czy duży. Jeden psiak potrzebuje jednego dnia aby zrozumieć, że tego mu nie wolno, a Goyka potrzebuje na to kilku tygodni, ale liczy się to, że w rezultacie otrzymujemy to do czego dążyliśmy! :)

5 komentarzy:

  1. Trzymam za wad kciuki i dzieki Bogu nie mam psów niszczycieli :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Małe, a takie niepozorne. Mocno trzymam za Was kciuki! Pozdrawiam pusia-i-ja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Wypadałoby podać nazwę szabloniarnii, z której pobrałaś, a następnie edytowałaś szablon :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szablon tutaj tworzyłam sama, zajmuję się grafiką blogową od 3 lat, więc to oszczerstwo jest jak najbardziej niepoprawne, no ale ANONIMY znają się najlepiej :D

      Usuń
  4. Oj jak ja sobie przypomnę, ile u nas było zniszczeń :D. Teraz pewnie zdecydowałabym się na klatkę u kolejnego psa.

    OdpowiedzUsuń