14 listopada 2016

Bo wiedza i praktyka czynią mistrza...

Psi świat to miejsce niezwykle kolorowe i wesołe. Przeglądając psie fotki na instagram'ie, facebook'u i każdym innym miejscu w internecie widzimy uśmiechnięte mordki na tle barwnych krajobrazów. Włączając filmik obserwujemy zaś psa, który potrafi! Potrafi być wysportowany, mądry, albo zabawny. Kadry jak zwykle są olśniewające, a każda kolejna klatka lepsza od poprzedniej. No po prostu serce mięknie, a uśmiech sam się tworzy! Ale czy to nie jest zbyt piękne? No właśnie - jest.

Są psie wyjątki, które naprawdę chcą i palą się do pracy z człowiekiem. Jednak są też takie czworonogi, które czegoś nie lubią, nie chcą, nie potrafią lub po prostu są znudzone i przemęczone. My psiarze zazwyczaj pokazujemy tą lepszą stronę naszej pracy z psem. Demonstrujemy udane sztuczki, ładne przebiegi, czy też uśmiechnięte mordki. To co nam nie wychodzi zostaje zazwyczaj wycięte, bądź po prostu usunięte. Robiąc 100 zdjęć wybieramy tylko 10 naprawdę dobrych. Nagrywając 30-sto minutowy filmik, wycinamy udane klatki, z których powstaje 3-5 minutowy pokaz ukazujący team idealny.
Jako, że od kilku lat pracuję ze swoimi psami to wiem, że nie zawsze jest kolorowo. Czasami nic nie idzie po mojej myśli. Są dni, kiedy pies ma mnie po prostu pod ogonem. Zamiast pięknie się odwołać biegnie w chaszcze za spadającym liskiem. Zamiast gnać po zabawkę, czy aport - zatrzyma się gdzieś w połowie drogi, bo wywąchał coś w trawie. Zamiast wykonać komendę ''siad" - pójdzie sobie, albo się położy. Czasami nawet w trakcie treningu Goya potrafi zgubić swój móżdżek. Ale ja jako zwykły człowiek też nie jestem idealna. Zdarza mi się popełniać błędy, ale dzięki nagrywaniu filmów podczas treningów widzę gdzie je tworzę. Dla Goyi nawet zmiana tonu mojego głosu wpływa na wydajność współpracy. Czasami źle wykonam gest ręką i pies mnie nie zrozumie. Ale to jest tylko pies. On też myśli i czuje. Również ma swoje gorsze dni, a nawet te leniwe. W końcu nie tylko w człowieku drzemie postać leniwca. 😊
Wiecie co jest najgorsze? Ludzie uporczywie trzymają się tezy, że pies to "tylko zwierzę" i ma wykonywać nasze komendy. W dodatku ten "tylko pies" nie potrafi mówić, a my szczeku nie rozumiemy, więc to co nam odpowiada musi pasować również jemu. Nieprawda! Psią mowę da się odczytać i to nawet w bardzo łatwy sposób. Może i nie umiemy rozszyfrować tego co pies nam wyszczeka, ale jesteśmy w stanie zrozumieć mowę jego ciała. Jeśli pies się boi to przybiera postawę skuloną, kładzie się- odchodzi. Kiedy wykazuje agresję to warczy i stawia uszy do tyłu. Tak samo jesteśmy w stanie zrozumieć fakt, kiedy nasz pies nie jest zainteresowany pracą z nami, nie ma na to ochoty, albo kiedy źle się czuje. Nie ukrywajmy, ale okres wiejskiego psiaka z budy, karmionego odpadkami z ludzkich posiłków mija (takie przypadki nadal się znajdą, ale nie ma ich tak wiele jak kiedyś). Ludzie coraz częściej otwierają się na psa jako członka rodziny, a nie tylko stróża podwórka. Przyglądamy się im, staramy się zrozumieć i w pewien sposób potrafimy rozróżnić psie zachowanie.
Nie rób więc z psa robota, bo maszyną nie jest. Ludzie często mają zbyt wielkie wyobrażenia jeśli chodzi o swoje cele. Nie mówię tu o zaawansowanych psich sportowcach, czy osobie, która w tym psim światku siedzi od kilku-nastu lat i wie co robi. Mam na myśli głównie osoby, które dopiero zaczynają. Nie raz już usłyszałam bądź przeczytałam coś w stylu: ,,ten pies tak potrafi, więc mojego też tego nauczę!". Czasami mam wrażenie, że to jakiś wyścig. Ale to nie jest rajd. W psim świecie nikt nie rywalizuje kosztem zdrowia swojego pupila, czy też swojego własnego. Niektórzy niestety nie są tego świadomi. Robią coś, co zobaczyli, ale czasami nie potrafią się za to zabrać.
Od tak rzucę tu przykładem mojego sąsiada. Jak już wspomniałam od kilku lat trenuję ze swoimi psami - dla siebie. Mam prowizoryczny i wybrakowany tor agility, na którym czasami sobie z psem poćwiczę, bo akurat ten sport nie jest naszym priorytetem. Wyobraźcie sobie sytuację, w której widzicie, że jesteście obserwowani, bo komuś spodobało się to jak Twój pies śmiga po kładce i skacze przez hopki. Super, nie? W końcu komuś się to podoba! Tylko się cieszyć!
To wyobraźcie sobie teraz, iż następnego dnia wychodząc na spacer widzicie jak ta sama osoba, która poprzedniego dnia Cię obserwowała biega z kijem za psem zmuszając go do skakania przez prowizoryczne przeszkody. Ciśnienie się podnosi. Ale niestety tak właśnie jest. To jest okrutna rzeczywistość. Są ludzie, którzy będą próbowali osiągnąć cel bez względu na koszt swoich czynów. Zobaczą coś w sieci, lub podpatrzą czyiś trening, a następnie starają się to naśladować. Czasami jednak zamiast uszczęśliwiać psa to nieświadomie (albo co gorsza - świadomie) krzywdzą go, bo liczy się tylko ślepe pragnienie.

Ale takie sukcesy to nie dzień, ale lata praktyki. Lata wzmacniania więzi między psem i właścicielem. Miesiące pracy nad swoją własną atrakcyjnością i kolejne lata pracy nad motywacją. To kolejne zniszczone zabawki i niezliczone wydatki na smakołyki. To również kolejne dni trudnej pracy, powtarzania już wypracowanych relacji, nawyków i zasad. To kolejne lata umacniania wspólnej więzi i doskonalenia umiejętności. A co najważniejsze... to kolejny trudny okres szlifowania naszej wytrwałości i cierpliwości, bo jak wiadomo - tylko ona będzie wynagrodzona.

9 komentarzy:

  1. Pozwolę sobie udostępnić. Oby post dotarł do jak największej liczby osób ;)
    Pracując z psem, trzeba pewną wiedzę posiadać - niezależnie od tego, czy chodzi tu o prowizoryczne hopsanie czy coś ''poważniejszego''. Wiedzę zarówno o psie, jak i o samym sobie, bo szczególnie we współpracy z czworonogiem trzeba mieć w sobie pokłady cierpliwości. Zważywszy na to, że nie ma psów, które motywację ssą wraz z mlekiem matki - w co po niektórzy ludzie jeszcze wierzą. Tę umiejętność trzeba w psie wykształcić i jest to droga pełna gór i dołków. Ale najpiękniejsza w tym wszystkim jest satysfakcja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, dziękuję za udostępnienie :)
      Tak to jest właśnie prawda, z psem swoją pracę trzeba zacząć od podstaw i piąć się po szczeblach ku górze, nawet jeśli czasami te 3 szczeble się połamią i trzeba zaczynać od nowa. To jest chyba nawet taka esencja pracy z psem.

      Usuń
    2. Rzeczywiście prawda, każdy psiarz powinien o tym wiedzieć!

      Usuń
  2. To pośpiech i nieświadomość tego,ile pracy zajmuje dojście do sportowego poziomu. Zresztą psy tych sportowców nie są ich pierwszymi, mieli oni wcześniej psy przy których wszystkiego się uczyli a nikt wtedy nie pisał blogów i nie siedział na fb.
    Pokazywanie psa tylko z dobrej strony weszło w nawyk blogerów. Takie filmiki będą mieć więcej komentarzy, wyświetleń. A szkoda. Ja ostatnio dodałam film z treningu na którym Emet robi błędy, które później poprawiłam ale mimo wszystko wybrałam tylko te pierwsze wykonania. Blog jest też dla mnie formą pamiętnika, więc uważam że to będzie bardziej fair wobec mnie i czytelników.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również o swoich błędach piszę i staram się mówić otwarcie jakie mamy problemy czy to behawioralne, czy takie codziennie (np. w nauce posłuszeństwa). Myślę, że spisywanie tego na blogu jest świetną formą, bo my sami wracamy do dawnych postów i mamy jakieś porównania. Nagrywanie filmików podczas treningów jest świetne. Sama ze swoich dużo obserwuję i mogę dokładnie przeanalizować gdzie robię błąd (bo sporo wynika ich z mojej strony).
      Jeśli chodzi o Twoją pracę z Emetem to ja jako Wasza czytelniczka widzę jak wiele celów realizujecie i jak dużo postępów widać we współpracy tego teamu. Powiem szczerze, że kiedy czytam takie posty, gdzie ktoś pisze o problemach, a później o ich przezwyciężaniu i sukcesach to motywacja wybija mi poziom najwyższy. To zachęca mnie nawet bardziej niż ciągłe czytanie tylko o sukcesach. A przecież nikt nie jest idealny i każdemu zdarzają się błędy i potknięcia. :)

      Usuń
  3. Świetny tekst, sama ostatnio doszłam do podobnych wniosków i chyba popełnię notkę o tym jak u nas wyglądało "przełamanie". Czasem ważne jest by wyjść z psem i po prostu pooddychać tym samym powietrzem. Zostawić tonę smaków, klikery, dyski, bajery i wyjść tylko ze smyczą na cały dzień. Aktualnie to praktykujemy, choć jak na mój gust 3 dzień nicnierobienia zalatuje już lenistwem. Ciężko się powstrzymać gdy ambicje duże, a zazdrość jeszcze większa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Najgorzej, że ludzie często nie zdają sobie sprawy, że pies nie ma ochoty i na niego krzyczą, bo nie chce wykonać jakiegoś ćwiczenia. Albo oglądając wszystkie filmiki sztuczkowe w internecie myślą sobie "mój pies będzie lepszy, musi!", bo chcą się czymś pochwalić i mieć z tego satysfakcję, a niestety zapominają całkowicie o potrzebach psa. My też mamy z Wilsonem takie dni, gdzie ewidentnie widać, że pies nie ma ochoty na ćwiczenie, nawet jeżeli chodzi o proste rzeczy. Może i jestem czasami zła, potrafię pomyśleć "ale taki i taki pies by to zrobił", ale zmuszanie psa do pracy prawdopodobnie cofnęłoby ją zamiast ruszyć do przodu. Fajnie, że kolejna osoba mówi otwarcie o tym, że trzeba zwracać uwagę na psie potrzeby, a nie tylko na swoje zachcianki i nie robi z niepowodzeń w trakcie szkolenia wielkiej tajemnicy - bo przecież nie o to chodzi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mądrze napisane! :)

    Pozdrawiam,
    https://rudoszorstkiteam.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń