12 listopada 2016

Korzystaj, póki pies CHCE!

Znacie to wspaniałe uczucie, kiedy po długotrwałej przerwie Wasz pies pracuje na pełnych obrotach, ma tą chęć i ogromny zapał? Tej euforii nie da się przyrównać do żadnego innego stanu zadowolenia. Przez ostatni miesiąc brakowało mi mobilizacji. Studia lekko mnie przerosły, a zorganizowanie wolnego czasu stało się niebywale trudne. W końcu znalazł się luźny dzień i moje ciało aż się rwało żeby wyjść na dwór i solidnie popracować z psem.
Początkowe podejście do treningu było dość neutralne. W końcu pies, który przez ostatni miesiąc nie robił nic - mógł mnie mieć totalnie pod ogonem. Nie nastawiałam się na cuda. Raczej na to, że Goya co chwilę będzie odbiegać do furtki, interesować się spadającym listkiem czy szczekać na jakiegoś biegającego w oddali psa. Ku mojemu zdziwieniu psina chętnie ze mną współpracowała. Raz się zdarzyło, że podbiegła do bramki przywitać się z psem sąsiadów, który do nas zaglądał. Jednak po chwili pięknie się odwołała (i została nagrodzona szarpakiem). Mimo, iż nasz trening nie trwał długo to przepracowałyśmy razem kilka rzeczy. Szczególny nacisk stawiałam na dostawanie, równanie, cofanie, slalom itp, czyli to co jest psu dobrze znane.
Żeby nie zmarnować tego psiego zapału postanowiłam stworzyć sobie małe wyzwanie. Kilka drobnych celi, które chciałabym osiągnąć w okresie jednego miesiąca. Ale żeby nie było zbyt łatwo to podejmę się tego, z czym Goya ma największe problemy. Są to trudności, z którymi walczymy od dawna. Aktualnie w mojej głowie zrodził się pomysł na inne podejście do danych ćwiczeń. Mam nadzieję, że tym razem uda nam się wygrać z wszelkimi trudnościami.
NASZE CELE:
» odwoływanie wśród ludzi i zwierząt;
» praca w tłumie;
» eliminacja obrony zabawek i jedzenia;
» aport;
» łapanie dysku w locie.

Może dużo tego nie jest, ale z uwagi, iż dotychczas miałyśmy z tymi trudnościami największy kłopot to uważam, że jest to twardy orzech do zgryzienia. Jednak, jak to mówią - nie ma rzeczy niemożliwych. Jestem przekonana, że możemy nawet osiągnąć sukces, ponieważ ostatnio Gojaczkowy zapał przekracza wszelkie granice moich wyobrażeń. Poza tym fajnie jest pracować z psem, który chce. A ostatnio tych chęci nam nie brakuje :)
Zachęcam wszystkich leniuszków, których odstraszają zimowe klimaty do pracy ze swoim pupilem. Może akurat ten okres okaże się strzałem w dziesiątkę? Zawsze warto zaryzykować - w końcu lepszy lekki mrozek, niż okropny upał.

PS. PRZEPRASZAM ZA JAKOŚĆ ZDJĘĆ, ALE AKTUALNIE MAM DO DYSPOZYCJI TYLKO APARAT W TELEFONIE.

6 komentarzy:

  1. Doskonale znam to uczucie! O ile z Nero zmagamy się z nadmiarem motywacji, to ostatnio musiałam włożyć sporo pracy, aby choć trochę zachęcić mojego Olbrzyma do współpracy. My też mamy cele, ale dopiero na 2017 (w sumie to jakieś 1,5 miesiąca!). Teraz szlifujemy dostawianie się i właśnie dalej budujemy motywację.
    Zgadzam się z ostatnimi słowami! Praca w upale wcale nie jest przyjemna, za to mój kundelek i bernardyn (zresztą ta rasa była przystosowana do ratowania ludzi w górach) kochają zimę, tak samo jak ja.
    Życzymy jeszcze więcej motywacji dla Goyi, jak i dla Ciebie, no i sukcesów i powodzenia w realizowaniu celi! ♡♡
    psi-temat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu swoim i Goyi :)
      U nas z tą motywacją było kiepsko, ale kiedy widać, że pies chce pracować, to aż się chętnie idzie na trening. Jeśli ta motywacja nie zniknie i wyeliminujemy nasze problemy (albo chociaż je złagodzimy) to naprawdę będzie wspaniale i może w końcu uda nam się wystartować w jakichś zawodach :3

      Usuń
  2. Oj taak, znam to uczucie! Nie ma nic lepszego od psa chętnego do współpracy <3 I ta czujność we wzroku, czekanie na następne zadanie... :) Życzę Wam powodzenia w realizacji celów, na pewno Wam się uda, będę trzymać kciuki! A tak w ogóle, zazdroszczę Ci tego, że jesteś na studiach a mieszkasz w domu - ja będę musiała wyjechać bo będę miała dość daleko. :/
    smallshaggy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma czego zazdrościć. U mnie często jest tak, że mam 3-4h przerwy między wykładami, a że dojeżdżam te 30km na studia to nie mam co ze sobą zrobić w tym czasie. Tym bardziej, że dojazd jeśli chodzi o pkp i pks jest dość kiepski :P

      Usuń
  3. Udaje ci się pogodzić psa ze studiami? Bo jeśli ja będę mieszkać sama, chyba, na studiach dziennych to nie wiem czy pies to dobry pomysł :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze daję radę. Od poniedziałku do piątku musimy się zadowolić tylko wieczornymi treningami, ale weekendy są praktycznie całe nasze :)

      Usuń