02 lutego 2017

Recenzja: ,,Był sobie pies" W. Bruce Cameron

Dzień dobry wszystkim. Dziś przychodzę do Was z recenzją pewnej, bardzo pięknej książki, która oplata sobie czytelnika wokół stron. Jako, że jestem psiarą i kocham historie, w których główną rolę odgrywa pies - tak książkę odkryłam bardzo szybko i jeszcze szybciej stwierdziłam, że muszę ją przeczytać. Dzięki Wydawnictwu Kobiece mogłam zagłębić się w tych niemalże 400 stronach, które co jakiś czas ocierałam z kropli moich łez. Jesteście ciekawi jak bardzo pomerdany jest świat Bailey'a?

Co rzuca się na pierwszy rzut oka? Ano okładka! Jest piękna - idealny kadr ukazujący centrum psiego pyska. Czy na świecie istnieje bardziej rozczulający widok od psich oczu i nosa?
Sama książka podzielona jest na wiele rozdziałów. Z jednej strony scalają wszelkie psie historie w całość, a z drugiej opisują kilka różnych, widzianych oczami tej samej, psiej istoty.
Dlaczego książka mnie zaintrygowała? Posiada ona kilka różnych historii, których bohaterem jest ten sam pies, a raczej jego dusza.. Bo sam psi bohater oczywiście zmienia swoje wcielenia zastanawiając się przy tym, jaki jest jego życiowy cel.

Sensem mojego życia było kochać go, być z nim i go uszczęśliwiać. 

Historie jakie można przeczytać w książce są naprawdę różne. Zagłębiamy się w życie psa bezdomnego, ale również psa urodzonego w takiej czy innej hodowli. Ale nie czytamy tylko o psich narodzinach, ale też o celu psa w życiu i świecie. Dowiadujemy się jak wygląda życie psa w hierarchii ukształtowanej w życiu na padoku z innymi czterołapnymi zabranymi z ulicy. Obserwujemy również życie psa w typowej rodzinie składającej się z Mamusi, Tatusia i małego chłopca - Ethana, dla którego Bailey był całym światem. Zaś dla Bailey'a całym życiem był Ethan. To naprawdę piękna i wzruszająca historia o oddaniu psa do postaci chłopca. O wspólnych wędrówkach, wakacjach, zabawach, a nawet miłości....i ciasteczkach!
Ale życie Baileya przybrało całkiem inną charyzmę. Bo nie tak szybko miało się ono zakończyć. Psina powróciła...znowu... w nowym wcieleniu i - jako suczka Ellie. W jej ciele Bailey nauczył się jak być psem pracującym i jak wygląda życie psa poszukującego... Poszukującego osób zaginionych. Wtedy Bailey był psem odważnym i szybkim. Śmiałą Ellie! Uratował wiele żyć, nauczył dzieci i ludzi jak być odważnym... ale myślę, iż pokazuje również, że naprawdę warto dążyć do wyznaczonych celów.

Bo porażka nie wchodzi w grę, jeśli jedyne, co potrzeba do osiągnięcia sukcesu, to włożenie w coś więcej wysiłku.

Książka wzrusza czytelnika na każdym kroku, ale potrafi również ogrzać serducho i sprawić niemały uśmiech na twarzy. Ile razy płakałam zagłębiając się w zdania tych historii, tyle razy się również śmiałam.

Czułem w nim narastającą rozpacz, więc następnym razem podałem mu w zamian patyk. [...] Zaszczekałem i zamerdałem ogonem, pokazując mu, jak bardzo rozrywkowy może być patyk, jeśli tylko dać mu szansę. 

Ubrania rozniosłem po garażu. W jednym kącie zrobiłem siusiu, w drugim kupkę. Przewróciłem metalowy kosz na śmieci i wyjadłem z niego resztki kurczaka, spaghetti i gofrów, a także wylizałem puszkę po rybie cuchnącą jak oddech Dymki. Zjadłem trochę papieru. Przewróciłem swoją miskę z wodą i ją pogryzłem. 

Sądzę, że ta książka niesie naprawdę ogromny przekaz. Nie tylko ten o zaufaniu, miłości i oddaniu. Pokazuje życie oczami psa. To co go boli i co sprawia, że czuje się najszczęśliwszym psem na świecie. Historia skłania do refleksji i przemyśleń. Zachwyca swoją prostotą, a jednocześnie intryguje opisami, że tak powiem - prawdziwych zdarzeń. Wszystko to, co jest ujęte w tej książce - jest odbiciem na tle dzisiejszego świata. Ale to co jest najpiękniejsze według mnie - to prowokacja do walki, aby osiągnąć postawiony sobie cel. Bo Bailey jest idealnym przykładem, który poprzez swoje wcielenia dąży jedynie do tego, aby znów być ze swoim chłopcem. I mimo wielu trudności jakie spotyka, niezliczonych kilometrów jakie ich dzieliły i ponownych powrotach w końcu mu się udało. Był ze swoim chłopcem. Tego pragnął, to właśnie był jego sens życia... być do końca przy Ethanie.

12 komentarzy:

  1. Jak się ostatnio okazało mam tą książkę od kilku dobrych lat, tylko z innym tytułem niezmienionym jeszcze na potrzeby filmu i według mnie z jeszcze piękniejszą okładką, na której widnieje rozbrykany weimar :). Również ujęła mnie za serducho, tak mocno że momentami ciekły mi strumieniami łzy. Powieść Camerona to takie 'must have' dla psiarza, warto ją przeczytać w wolnej chwili.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również uważam, że to taki 'must have' psiarza... ale i nie tylko. Sądzę, że książkę powinien przeczytać każdy posiadacz psiego szczęścia i każdy, kto psa posiadać chce oraz... wszystkie dzieci! Bo książka naprawdę uczy, wielu rzeczy :)

      Usuń
    2. A to dog niemiecki nie jest na tej starej okładce?

      Usuń
  2. Ta książka mnie bardzo zainteresowała, dzięki Twojej recenzji jeszcze bardziej mi się podoba :) Będę musiała ją koniecznie przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  3. Na punkcie książek mam ostatnio bzika, kupuje wszystkie jakie tylko wpadną mi w ręce, tak wiec "Był sobie pies" na pewno już za jakiś czas zawita w mojej biblioteczce <3
    Świetna recenzja! I zgodzę się co do okładki - nie da się przejść obok niej obojętnie :)
    Pozdrawiam! :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, zapoeiada sie ciekawe to cos dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajna recenzja i chyba dzięki twojej recenzji skuszę się by przeczytać ją .
    PozdrawiaMy

    OdpowiedzUsuń
  6. Dopiero na ferie zakupię tą książkę ! Miałam iść na film, ale zdecydowanie wole przeczytać książkę a nad filmem mocno się zastanowię jeszcze :)
    A książka jak najbardziej "must have" :D
    Pozdrawiam, Złoty Pies

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę się skusić na książkę, bo zwiastun filmu mocno mnie zaintrygował :). Wydaje się naprawdę świetną lekturą.

    Pozdrawiamy H&F
    jaimojaspanielka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka wydaje mi się być ciekawsza niż film. Na razie czekam aż trafi do miejscowej biblioteki (o ile trafi) bo jednak mam już dużo książek, które potrafią się nie mieścić na regale :p
    Pozdrawiamy, Biscuit Life!

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze nie czytałam tej książki ale jestem jej bardzo ciekawa, na film możliwe że też się skuszę. Co prawda słyszałam o tym zamieszaniu z psem ale oni czasu nie cofną i mam nadzieje że mają wyrzuty za to co zrobili i będą o to doświadczenie madrzejsi, a film wydaje się być dobry.

    OdpowiedzUsuń