01 kwietnia 2016

Marcowe przemyślenia

Lubię kiedy moja współpraca z psem jest na poziomie naprawdę wysokim. Kto tego nie lubi? Czasami są chwile, kiedy jedno z nas potrzebuje odpoczynku w każdym tego słowa znaczeniu. Bo albo to ja nie mam ochoty na treningi (kiedy dopada mnie totalne lenistwo), albo mój pies, pokazując to jasnym i dosadnym gestem, a mianowicie ma mnie wtedy daleko pod ogonem.

♥     ♥     

Ostatnio nieco odbiegłyśmy z psiną od dotychczasowych schematów treningowych. Postawiłam na pełen luz. Od kilku dni pogoda jest tak piękna, że aż szkoda jej nie wykorzystać - stwierdziłam więc, iż trzeba się całkowicie rozluźnić, zapomnieć o otaczającym nas świecie i pójść gdzie tylko nas łapy (i nogi) poniosą. W ten sposób obie miałyśmy swój czas. Ja miałam chwilę na rozmyślenia o życiu, planach i przyszłości, a Goya mogła pełną parą pognać w gąszcz jeszcze suchej trawy na łące i wyhasać się do woli.


Powiem Wam kochani, że spacer bez Endomondo jest dużo ciekawszy, wręcz spokojniejszy. Nie martwię się o poziom baterii w przestrachu, iż zaraz padnie mi telefon, nie sprawdzam co jakiś czas czy połączenie z aplikacją mi się nie zerwało i mogę na spokojnie używać innych programów, np. odtwarzacza muzyki czy YT aby umilić sobie spacer ulubioną playlistą. Takie wędrówki ciągną się nieskończenie długo, gdyż pochłonięta chwilą nie umiem oderwać się od stanu, w którym nie odczuwam presji rodziny, czy szkolnego stresu. Biorę głęboki wdech, zaciągam się świeżym powietrzem i z uśmiechem na twarzy oglądam hopsającego psa wśród trawy z wywieszonym jęzorem na wierzchu.


Czasami zawołam psa i sposobem zabawy poćwiczę z nim odbicia od ciała, slalom, czy chodzenie na kontakcie. Każdą dobrze wykonaną komendę nagradzam szarpakiem. Goya jest psem, który kocha zabawki i uwielbia się szarpać. Taki chwilowy trening w formie rozrywki to dla psa frajda i możliwość ujarzmienia nadmiernych pokładów energii.
Jeśli chodzi o jakąkolwiek naukę to ostatnio doszedł nam również kwadrat (Obi), odsyłanie ćwiczymy aktualnie tylko na ogrodzie (przy innych pieskach z sąsiedztwa) i mówiąc szczerze - jest średnio. Raz sunia ogarnie o co chodzi i fajnie wbiega w wyznaczone miejsce, a raz stwierdzi, iż piesek zza płotu jest ciekawszy i warto się mu przyjrzeć z bliska... Ale nie zależy mi tutaj na szybkich efektach, a raczej na dokładnych. Otóż...stawiam na pozytywną naukę, bezstresową i wolę coś odłożyć, przesunąć w czasie, bądź po prostu dążyć do efektu końcowego małymi kroczkami, niżeli męczyć psa ciągłymi powtórzeniami, niepotrzebnie go stresować i wytwarzać w nim negatywne bodźce. Warto być cierpliwym i to chyba najważniejsza cecha u właściciela psa.


Poza tym jest idealnie, nie mam na co narzekać. Naprawdę! Agresja w obronie zabawek spadła i teraz pies jest spokojniejszy - progres! Zbędne kalorie po zimowym tłuszczyku wyparowały - sukces! Nasza współpraca wygląda jeszcze lepiej jak kilka tygodni temu. Jestem naprawdę dumna! Mimo, iż marzec nie był tak obfity w spacery i ćwiczenia to mogę uznać ostatnie dni miesiąca za naprawdę zadowalające. Czasami wystarczy odpuścić na chwilkę, opanować emocje, zwolnić, rozluźnić się i zacząć inaczej, a wszystko nagle nabierze barw. Przynajmniej w naszym teamie tak właśnie było - luźno, spokojnie i kolorowo... A kwiecień? Ten miesiąc stawiam pod znakiem zapytania. Nic nie planuję, nie ustalam nic konkretnego - w końcu na początku maja matury. A teraz życzę Wam udanego miesiąca, obfitującego w Wasze małe (bądź duże, a nawet ogromne) sukcesy, no i oczywiście, aby Wam wiosenna pogoda dopisała, bo na spacer przyjemniej się wychodzi, kiedy na niebie widnieje słoneczko :)

7 komentarzy:

  1. O tak, takie spacery są najlepsze, to prawdziwe odizolowanie się od wszystkich spraw :). Gratuluję postępów i oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie zapomnę, jak szykowałam się cały ranek do długiego spaceru, wybrałam nad jezioro (specjalnie podjechałam samochodem kilka kilometrów od miasta), chcąc przejść je całe wokół, włączyłam Endomondo, aby policzyć wszystkie kilometry, schowałam komórkę do kieszeni i zapomniałam o niej na trzy godziny, wyjęłam i okazało się, że po 10 minutach połączenie zerwało się na amen. Tak więc, czasem warto zapomnieć o tych wszystkich aplikacjach i po prostu cieszyć się spacerem ;) Moja złość na sprzęt i zasięg była przeogromna :D
    My musimy popracować nad sobą i spalić zbędny tłuszczyk, szczególnie teraz, kiedy Nel pozbyła się kudełków i nic nie da się ukryć. Aleee słoneczko wyszło, pogoda wróciła, będzie wystarczająco dużo czasu.
    Miłych chwil Wam życzę i trzymajcie się ciepło!
    Pozdrawiam i zapraszam do nas na http://czarnekudelki.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O tak u nas spacery bez endomondo stały się ostatnio codziennym rytuałem. Od razu się spokojnie spaceruje i nie zajmuje się umysłu telefonem. Najlepiej to jeszcze bez niego wyruszyć! Ah magia. Ostnio brakuje mi czasu na takie relaksacyjne spacerki, dlatego częściej chodzimy biegać by się porządnie zmęczyć.
    Pozdrawiamy, Biscuit Life | Zapraszamy na konkurs KLIK

    OdpowiedzUsuń
  4. To piękne! Bardzo podoba mi się tekst, który znalazł się w tym poście wystukany spod Twych palców. Ja również uwielbiam spacery bez endomondo, dzięki temu nie muszę właśnie co chwila sprawdzać telefonu i nie śpieszę się, bo w sumie nawet 3 kilometry w godzinę są dobre. A ludzie podczas sprawdzania takiego wyniku na endomondo mogą być troszkę zaskoczeni. Ale mnie to nie obchodzi... już spaceruję bez aplikacji, od marca i jest lepiej, o wiele lepiej .
    Ja też kocham patrzeć na zmęczonego, szczęśliwego i wybieganego Psa. Korzysta ze spaceru, z wolności. Ja czasami włączam sobie muzykę, ale zazwyczaj w takich miejscach, kiedy nikogo nie ma. I wtedy mogę odlecieć i pomyśleć o samych dobrych rzeczach, w ogóle nie stresując się rzeczami, które dopadają mnie niestety w szkole. Mogę odfrunąć i razem z Psami płynąć w morzu samych pozytywnych rzeczy. To piękne uczucie.
    A my początek kwietnia zaczęliśmy pozytywnym akcentem. Najpierw długi spacer w towarzystwie przyjaciółki i jej Psa, a około godziny 20:45 ćwiczenia obedience (króciutkie) i troszeczkę samokontrola. Kocham moje Psy! Kwiecień da mi do zrozumienia, jak bardzo zależy mi na moich Psach.
    A my trzymamy kciuki za maturę, choć jeszcze czasu do niej dużo. Ale mimo to - powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też uwielbiam spacery, w których mogę o wszystkim zapomnieć i spokojnie iść. Iść przed siebie, bez celu, patrząc na wspaniale hasającego psa. Oby więcej takich spacerków!

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak, takie spokojnie, luźne spacery bez jakiegokolwiek treningu, gdzie pies może robić co chce są zdecydowanie najlepsze!

    OdpowiedzUsuń
  7. Takie spacery są chyba jednymi z najlepszych. Chwila odpoczynku, pełen luz, wolność. Każdy tego potrzebuje :D

    Pozdrawiamy, J&T!
    http://littlewhitecompanion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń